+ Dodaj dowcip Najlepsze dowcipy

Kościelne

Dla jednych dowcipy kościelne (o księżach, zakonnicach) są nie na miejscu. Innym odpowiada. Mamy nadzieję, że w dowcipy przypadną Wam do gustu.

Słowa kluczowe dla tej kategorii: dowcipy, kawały, dowcipy o księżach, o zakonnicach, kościelne, kościół

Spowiedź

Spowiada się facet:
- Proszę księdza, biłem konia w łazience.
A Ksiądz do niego:
- I, dobrze, poco to bydle tam wlazło?

Pokuta na darmo

Kościelny przyszedł do kościoła godzinę przed mszą i zobaczył kobietę modlącą się przed pomnikiem. Poszedł przygotować kościół, ksiądz odprawił mszę, potem kościelny posprzątał, a kobieta nadal klęczała w tym samym miejscu. A tu kościół trzeba zamknąć, więc przerwał jej:
-A co wy się tu, babciu, tak gorliwie modlicie?
-Bo ja, proszę pana, strasznie przeklinam i ksiądz mi kazał za pokutę zmówić pięćdziesiąt zdrowasiek do świętego Piotra.
-Ale to jest święty Antoni.
-Ku*wa mać, czterdzieści siedem zdrowasiek poszło się je*ać w pi*du!!!

Modlitwa wieczorna kobiety

Ojcze nasz, który jesteś w niebie
Mam taką prośbę wielką dziś do Ciebie...
Daj mi faceta i ma być bogaty,
ma mieć Ferrari - za cash nie na raty.
Duże mieszkanie, a najlepiej willę!
Ma mnie wciąż słuchać, nie tylko przez chwilę...
Ma mnie zadowalać kiedy mam ochotę,
śniadanie mi robić - nie tylko w sobotę!
Oglądać romanse, biżuterię kupić.
W życiu mym nie będzie mógł się nigdy upić.
Nie chcę nigdy widzieć jego własnej matki,
ja wydaję kasę - on płaci podatki!
On nie ma kolegów - ja mam koleżanki.
Kont ma mieć on wiele - okoliczne banki.
Złotych kart bez liku, czeków co nie miara
Jak mi to załatwisz - wzrośnie moja wiara...

Ateista na tamtym świecie

Ateista po śmierci trafił do piekła. Pierwsze, co zrobił, to zapytał diabła, jak tam jest.
-Nie ma się czego bać, tu jest naprawdę fajnie. Chodź ze mną to ci pokażę.
Przechodzą korytarzem i mijają kina, restauracje, puby, domy publiczne, teatry, kluby, kręgielnie... Normalnie życie jak w Madrycie, dla każdego coś miłego. Ateista jest już prawie całkowicie przekonany, że będzie mu tu lepiej niż na ziemi, kiedy nagle widzi otwarte drzwi, a za nimi ściana ognia i przytłumione krzyki ludzi...
-A to co ma znaczyć, diable? Miało być fajnie.
-Spokojnie, to tylko katolicy. Jak sobie wymyślili-tak mają.

Objawienie?

Pani katechetka pyta na lekcji religii:
-Dzieci, czy ktoś uważa, że widział Matkę Boską?
Zgłasza się Jasio, który jest ministrantem.
-Tak Jasiu? A jak ona wyglądała?
-No, zwyczajnie... Taka starsza kobieta...
-A dlaczego sądzisz, że to była Matka Boska?
-Bo widziałem, jak ksiądz wyganiał ją z kancelarii. Krzyczał wtedy: Matko Boska!

Papież? Kto to jest?

Umiera papież. U wrót raju św. Piotr go pyta:
-Ktoś ty?
-Ja? Biskup Rzymu.
-Biskup Rzymu? Nie kojarzę.
-No, namiestnik Pański na Ziemi.
-To Bóg ma namiestnika? Nic mi o tym nie wiadomo.
-Jestem głową kościoła katolickiego!
-A co to takiego?
Papież zrobił głupią minę i aż mowę mu odebrało.
-Dobra - mówi św Piotr. - Czekaj tu, idę spytać szefa.
...
-Panie Boże, masz chwilkę? Jest tu taki jeden, mówi, że jest papieżem, Twoim namiestnikiem na Ziemi, głową czegoś tam..
-Nie kojarzę. Ale moment... Jezusie, może ty coś o tym wiesz?
-Nie, tato, nie kojarzę. Ale pójdę z nim pogadać.
Po chwili wraca Jezus zwijając się ze śmiechu i mówi:
-Pamiętacie to kółko rybackie, które zakładałem 2000 lat temu?
-No, i?
-Oni do tej pory działają!

Dyspensa

Dostałem dyspensę od biskupa na seks przedmałżeński. Nie było to trudne. Zadzwoniłem do niego o trzeciej w nocy i spytałem, co sądzi o wizji końca świata w świetle teorii atomistycznej. Odpowiedział: "Pie...l się, koleś, i mi głowy nie zawracaj!"

Parówki

Wchodzą dwie zakonnice do sklepu mięsnego.Jedna z nich podchodzi do lady i mówi:
- Poproszę dwie parówki.
Nagle druga podchodzi do niej i odciąga ją na bok ,mówiąc szeptem:
- Kup trzy , jedną zjemy.

Nudysta

Pewien parafianin tłumaczył księdzu:
- Wie ksiądz, ja to jestem wierzący, ale nie praktykujący.
Na to ksiądz:
- Ja jestem nudystą, ale też nie praktykuję.
- Przecież to bez sensu - zdziwił się parafianin.
- No właśnie - odparł ksiądz.

Kolacja dla biskupa

Ksiądz dowiedział się że do jego parafii przyjeżdża biskup.
No to ksiądz myśli że wypadałoby jakąś kolacje przygotować
Idzie na targ i patrzy na straganie leży ogromna ryba.
Podchodzi do sprzedawcy i mówi:
-Ale dorodna ryba
-No widzi ksiądz jakiego skurwiela złapałem
-Proszę pana-oburza się ksiądz-jak można tak mówić
-Ale skurwiel to taka sama nazwa jak lin czy sum
Ksiądz kupił rybę idzie na plebanię i mówi do siostry zakonnej:
-Proszę zobaczyć siostro jakiego skurwiela na targu kupiłem
-Proszę księdza jak można tak mówić
-Ale skurwiel to nazwa ryby jak na przykład lin czy sum
No to siostra idzie do kuchni daje rybę kucharce i mówi:
-Proszę spojrzeć jakiego nasz ksiądz skurwiela na targu kupił
-Ależ siostro jak można tak brzydko mówić
-Ale skurwiel to taka nazwa ryby jak lin czy płoć
I obie zabierają się za robienie kolacji.
Przychodzi wieczór ryba leży ładnie na stole wchodzi biskup i mówi:
-Ale dorodna ryba
Na to ksiądz:
-No, takiego skurwiela dzisiaj na targu kupiłem
Siostra dodaje:
-A ja tego skurwiela patroszyłam
Kucharka mówi:
-A ja tego skurwiela gotowałam
Zapada chwila ciszy.
Po chwili biskup uśmiecha się wyjmuje z pod sutanny litr wódki i mówi:
-No to ja k**wa widzę że tu sami swoi